15 sierpnia w Kościele Katolickim obchodzi się jedno z
najważniejszych świąt maryjnych: Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, w
Polsce nazywane także Świętem Matki Boskiej Zielnej.
Święto
to jest najstarszym świętem maryjnym. Już w V wieku znane było w Palestynie i w
Syrii. Początkowo obchodzono je tylko lokalnie w sanktuarium maryjnym niedaleko
Betlejem. Od VI wieku święto zaczęło rozszerzać swój zasięg i zostało połączone
ze wspomnieniem kresu życia Maryi. Było obchodzone pod różnymi nazwami:
Przejścia, Zaśnięcia, Odpocznienia. Od VII wieku zostało przyjęte przez Stolicę
Apostolską i przemianowane na Święto Wniebowzięcia.
W
1950 roku Papież Pius XII ustanowił Wniebowzięcie jednym z dogmatów Kościoła
Katolickiego. Stwierdza on, że po zakończeniu swojego ziemskiego życia
Najświętsza Maryja Panna została z ciałem i duszą wzięta do wiecznej chwały.
Święto to obchodzą również wierni wyznania prawosławnego, polskokatolickiego i
mariawici. W Polsce Wniebowzięcie zwane jest także Świętem Matki Bożej Zielnej.
Od IX wieku tego dnia w kościołach poświęca się zioła, kwiaty, kłosy zbóż i
owoce. Dawniej wierzono, że takie święcone bukiety mają szczególną moc:
zapewniają bezpieczeństwo i pomyślność w gospodarstwie.
Tego dnia we wszystkich kościołach obchodzone są uroczyste msze, a w
sanktuariach maryjnych odbywają się odpusty. Największe obchody odbywają się w
Kalwarii Zebrzydowskiej, gdzie przedstawiane są duże inscenizacje oraz na Jasnej
Górze, gdzie w mszy uczestniczą przedstawiciele władz i Episkopatu Polski oraz
liczni pielgrzymi.
Tradycyjnie już dni poprzedzające uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Marii
Panny są dla katolików okresem pielgrzymek do sanktuariów maryjnych. Najwięcej
pątników przybywa wówczas na Jasną Górę. Szacuje się, że co roku w różnych
pielgrzymkach uczestniczy około 6 - 7 milionów osób rocznie.
Patrząc na chwałę Maryi , nie możemy sądzić, że nie ma ona związku z naszym
„dziś". Przeciwnie, przez cale życie dorastamy do naszej przyszłej chwały -
dochodzimy do istoty naszego człowieczeństwa.
I tak było w życiu Maryi. Ona nie tylko przez zewnętrzne zdarzenia, ale całym
swym bytem wędrowała ku Bogu - zwłaszcza przez wiarę, nadzieję, miłość i
posłuszeństwo. Dziś, gdy jaśnieje przed nami jako znak nadziei i pociechy,
jednocześnie oświetla nam drogę, którą i my mamy podążać - ukazuje nam drogę
naszego „wniebobrania".
To w Niej widzimy wierne odbicie Chrystusa, który przez krzyż wstąpił do chwały.
Maryja również przemierzała bolesne stacje swojego życia z pełnym oddania Bogu i
ludziom poświęceniem. Ona także doświadczała w sobie prawdy obumierającego
ziarna, mimo że nie popełnila żadnego grzechu. Jednak dzieliła, wspólną z
wszystkimi ludźmi, potrzebę przechodzenia przez proces przeobrażania z
ziemskiego statusu istnienia do ostatecznej pełni Bożego królestwa.
Wniebowzięcie Maryi nie jest po to, by nas zadziwiać, by nam zaspokoić potrzebę
przeżywania niezwykłych wydarzeń Nie jest ono dla głośnych fanfar i pięknej
parady. Owszem, możemy je uczcić w okazały sposób, ale się na nim nie
zatrzymywać. To prawda, że tajemnica wniebowzięcia powinna nas także zdumiewać,
ale chodzi o zdumienie innego rodzaju - ma to być zdumienie wiary, która wówczas
się bogaci i umacnia się jej świadectwo życia.
Piękno Maryi Wniebowziętej jest rzeczywiście zachwycające, ale ono ma odbić się
w nas. Bez naśladowania życia Maryi, Jej zdecydowanego kroczenia drogą ku Bogu,
nasze nawet najbardziej podniosłe zachwyty i gorliwe świętowanie będą
wewnętrznie puste i nie sprawią radości samej Maryi.
Mamy na Jej wzór starać się być ludźmi wniebowzięcia - tymi, którzy świadomie i
zdecydowanie podążają ku niebu. Którzy nie odkładają na bok tak zasadniczej
prawdy swojego życia, jak ta, że jesteśmy ludźmi w drodze do ludzkiej pełni i
życia z Bogiem i w Bogu przez całą wieczność.